GOK Stawiguda

Gminny Ośrodek Kultury w Stawigudzie

Dzisiaj jest Wtorek, 29 września 2020. Do najbliższego wydarzenia pozostało: 19 dni

Z przeszłości Bartąga i Bartążka-Jan Chłosta

Poetka warmińska Maria Zientara-Malewska zaliczyła Bartąg do najpiekniej położonych wsi pod Olsztynem. Przed 50 laty w książce „Rosnie do słońca” napisała: „W szerokiej dolinie wśród krętej Łyny rozsiadła się pośród soczystych łąk i żyznych pól długa i piękna wieś Bartąg. Schludne, murowane domy i przytulne drewPoetka warmińska Maria Zientara-Malewska zaliczyła Bartąg do najpiekniej położonych wsi pod Olsztynem.niane chaty stoją frontem po obu stronach wygodnej szosy, prowadzącej z Olsztyna poprzez Bartąg do uroczej Rusi. Czerwone chaty toną wśród sadów owocowych i ogrodów kwiatowych. Nad rzeką rozciągają się szerokie, urodzajne warzywniki.

Za wioską, w kierunku Rusi, teren się zupełnie zmienia. Z płaszczyzny bartąskiej wyrastają dosyć wysokie i liczne pagórki, które nadają krajobrazowi nazwę Ruskiej Szwajcarii.

W środku wsi znajduje się kościół pod wezwaniem Opatrzności Bożej, do którego przybywają w odpustowe dni bardzo liczne łosiery. W roku 1624 panowała na Warmii dżuma, na którą wymarło w Bartągu dwie trzecie ludności. Umarł wtedy proboszcz bartąski, Ksiądz Ricz. Wiele gospodarstw stało pustkami, rola leżała odłogiem, padły konie i bydło. Po tej strasznej klęsce przyszły nieurodzaje, a następstwem tego był wielki głód na Warmii. Z tego czasu pochodzą różne łosiery i śluby naszych przodków, zwracających się z prośba do Opatrzności Boskiej.

Obecnie w Bartągu jest szkoła, której kierownikiem jest Wiktor Hans, rodem z pobliskich Naterek, pełniący równocześnie funkcje organisty. Młodzież uczy się znowu w polskiej szkole, w nowych dogodnych warunkach, uczy się w szkole, która stała się arka przymierza między starymi i nowymi laty”.

Tyle Maria Zientara-Malewska. Od tego czasu bardzo się Bartąg zmienił. Nie ma śladu po drewnianych chatach. Na ich miejscu wzniesione zostały murowane domki. Nie ma też w Bartągu szkoły. Dzieci z Bartąga są dowożone do szkoły w Rusi bądź Olsztyna. Na wzgórzach mniej więcej w połowie drogi do Rusi zainstalowano wyciąg narciarski. W zimie roi się tam od narciarzy. Wypada też sprostować poetkę, że ów duchowny z XVII wieku, który zmarł w czasie epidemii podpisywał się też jako Adam Risz, a okolica w tym rejonie nazywana jest Warmińska Szwajcaria.

X

Początki Bartążka trzeba łączyć z osadą Prusów w południowej Pogezanii, znajdującą się na Polu zwanym Berting lub Bertingen. Była tu jedna z najstarszych miejscowości w tym rejonie Warmii historycznie ustalona, gdzie w 1335 roku żyło szesnastu Prusów. W dokumentach zapisano obco brzmiące ich nazwiska: Sautungen, Ajten, Janiken, Tolniko Snaydagen, Aspan, bracia Nagripten, Trennen, Nawalden, Neernitz, Macruten, Permauden, Naudenten, Posiauten, Neauken. Każdy z tych szesnastu otrzymał w tamtym roku 4 włóki ziemi (jedna włóka – 16,8 ha), przyznanych przez biskupa warmińskiego i kapitułę katedralną na prawie pruskim a nie chełmińskim, a różnica między tymi nadaniami polegała na kwestii dziedziczenia, córki nie dziedziczyły ziemi, ale po zamążpójściu należało im się posag, wdowie przysługiwało tylko dożywocie. Wszystko odbyło się to zanim ustalono granice komornictwa olsztyńskiego, przypisanego Kapitule Katedralnej.

W odróżnieniu od trzech pozostałych diecezji pruskich, utworzonych w 1243 roku, Krzyżacy nie zawładnęli Warmią, ani nie zdołali obsadzić w następnych latach rządcami, wywodzącymi się z zakonu. Stało się to dzięki pierwszemu biskupowi warmińskiemu Anzelmowi, który obdarował, powołaną przez siebie w 1346 roku kapitułę katedralną, przywilejem wyboru rządcy ze swego grona. Kapituła mogła uzupełnić swój skład. Biskup Anzelm odstąpił też kapitule trzecią część swej dzielnicy. Stanowiły ją następnie komornictwa: pieniążkowskie czyli melzackie, fromborskie i właśnie olsztyńskie. Miała jednak kapituła obowiązek prowadzenia na tym terytorium pracy duszpasterskiej. Z obieraniem rządcy diecezji w następnych latach bywało różnie. Najpierw decydował consensus kanoników, od drugiego pokoju toruńskiego czyli od 1466 roku kiedy Warmia została bezpośrednio wcielona do Korony, a właściwie od traktatu piotrkowskiego w 1512 roku, król polski z grona kanoników dobierał czterech kandydatów, ale sobie miłego umieszczał na pierwszym miejscu, co oznaczało, że kapituła miała właśnie wybrać wskazanego na biskupa. Niekiedy kandydat królewski na biskupstwo warmińskie nie miał indygenatu pruskiego czyli nie był urodzonym na tych ziemiach i nie posiadał kanonii warmińskiej. Wtedy Kapituła powoływała się na nadane jej przed laty przywileje, ale w końcu ustępowała królowi. Mocno jednak wciąż eksponowała przed 1466 rokiem swoją odrębność wobec zakonu i po drugim pokoju toruńskim w stosunku do Rzeczypospolitej. Podkreślała, po wygaśnięciu w 1566 roku zależności od arcybiskupstwa w Rydze, fakt podległości w zakresie jurysdykcji kościelnej od Stolicy Apostolskiej. W komornictwie olsztyńskim, tak jak w pieniążkowskim i fromborskim, Kapituła stanowiła więc pana zwierzchniego w zakresie spraw religijnych jak i gospodarki.

X

Siedem lat po założeniu Bartążka w 1342 roku wójt biskupstwa warmińskiego Heinrich Luter w imieniu biskupa Hermanna z Pragi i całej kapituły katedralnej we Fromborku na czele z proboszczem Janem wystawili wyróżniającemu się Prusowi Jomen przywilej lokacyjny, uprawniający do założenia na tym samym polu Bertunga wsi. Przyjęła ona nazwę wsi Jomena, później określana przez warmińską ludność Jondorfem bądź Jarotami. Jak zapisano w dokumentach wieś obejmowała 40 włóki, a Jomenowi jako sołtysowi nadano 6 włók.

Po Jarotach założono Bartąg. W odróżnieniu od Bartążka nazwanego pierwotnie Pruskim Bartągiem (bo zasiedlony przecież był przez samych Prusów), to Bartąg nosił nazwę Deutsch Bartąg, bo osiedlili się tam Niemcy z Turyngii. Akt lokacyjny nosił datę 3 października 1345 roku i obejmował 32 włóki, z czego także sześć otrzymał sołtys Mikołaj i cztery przeznaczona parafii. Przy założeniu kolejnych wsi w 1348 roku – Dorotowa i w 1349 roku - Tomaszkowa, wymieniony już był proboszcz Bartąga Dietmar.

Zachował się zapis z 1346 roku, że na polu Bertingen miało być zlokalizowane miasto – civitas., być może miało się ono powstać w miejscu, gdzie teraz znajduje się Stary Olsztyn. Trzej wysłannicy już tylko kapituły orzekli, że miasto powstanie o milę dalej na północ w zakolu Łyny. Ostatecznie decyzja zapadła ostatniego dnia 1348 roku, a lokalizacji Olsztyna, bo o nim wciąż dokonał 31 października 1353 roku Jan z Łajs, położonych niedaleko Pieniężna.

Od początku nad południowym brzegiem Jeziora Bartążek istniał dom – castrum, zbudowany z kamieni, gliny. Miał tam swoją siedzibę zarządca pola Bertinga. Zbierał on podatki i przewidziane lokacją daniny jak miód, wosk, skory, które odstawiał na zamek w Olsztynie. Pracowite życie osadnikom raz po raz przerywały grabieżcze napady Litwinów i wojny polsko-krzyżackie, często pola nie miały gospodarzy. Z czasem w Bartążku powstał folwark kapitulny, w którym część osadników musiała odrabiać szarwark. Gospodarującym tam poprzednio nadawano inną ziemię. Tak było z Vitusem Ziebą, któremu kapituła aktem z 3 września 1599 roku nadała 4 włóki ziemi w Bartągu w zamian za pozostawiony identyczny majątek w Bartążku. To samo stało się z gospodarującymi tam Klemensem Negą, Michałem Jadamem i Simonem Brentzam. Im w 1625 roku nadano razem 12 i pół włóki w Jarotach. Odtąd do pierwszego rozbioru Polski, a więc 1772 roku obejmował w przybliżeniu 60 łanów ziemi uprawnej i stanowił folwark kapitulny.

X

Na początku w Bartągu stał kościół z drewna. Został on zapewne zniszczony w czasie najazdów Litwinów. Na tym samym miejscu jeszcze w II połowie XIV wieku zbudowaną nową świątynię pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty i plebanię. Parafia obejmowała Bartążek, Jaroty, Tomaszkowo, Dorotowo, Mojdy, Gogławki, Ruś, Kielary, Linowo. Przy kościele istniały szkoła i szpitalik. Do 1620 roku parafia należała do dekanatu dobromiejskiego, potem do olsztyńskiego. W 1681 roku wielki pożar zniszczył dach i część murów. Ocalał barokowy ołtarz główny, będący dziełem Issaka Riga z Królewca. Nowy kościół konsekrował biskup pomocniczy Jan Franciszek Kurdwanowski. W 1800 roku wzniesiono okazałą wieżę w miejsce drewnianej. Budowla ta utrzymała się przez wiele lat. Dopiero w 1934 roku ks. Otto Langkau, którego Rosjanie rozstrzelili w styczniu 1945 roku, zdecydował się na rozbudowę kościoła.

Znane są nazwiska prawie wszystkich proboszczów Bartąga. Rozpoczyna tę listę, znany nam już, Dietmar, potem Marcin Wrenceslaus, Szymon Tatarka, Fryderyk von Borgk, Szymon Hempner, Jakub Lobbe, Grzegorz Dromler, Mikołaj Zukowski, Jan Schulz, Adam Ritsch, Jerzy Sosnowski, Walenty Lipiecki. To ci przed pożarem. Po 1681 roku trzej najbardziej przyczynili się do odbudowy kościoła: Michał Schlaski, Piotr Odentkowski i Jan Lazari. Byli między nimi kapłani bardziej zapobiegliwi w podnoszenie religijności w parafii, co podkreślono w kolejnych wizytacjach biskupich i mniej czasu poświęcający posłudze duszpasterskiej i poprawie życia parafian. Wśród nich na szczególne uznanie zasługuje Tomasz Grem (1746-1810), wywodzący się z Dobrego Miasta, który aż 34 lata duszpasterzujący w Bartągu. Zabiegał on o oświatę mieszkańców, zwracał się z memoriałami do władz pruskich w Królewcu i Berlinie w sprawie założenia szkół w tej części Warmii. Podkreślał w nich, że ponad 85 procent parafian to analfabeci, co także ma związek ze wzrostem plag społecznych (kradzieże, pobicia, brak dbałości o higienę) .Nie uzyskał poparcia, ale stworzył podstawy pod przyszłe szkolnictwo. Opracował bowiem program nauczania i wychowanie w szkołach elementarnych, wzorując się na szkolnictwie śląskim. Ksiądz Grem doprowadził do założenia w 1781 roku pierwszego na Warmii Bractwa Opatrzności Bożej, co w sposób znaczący przyczyniło się do pogłębienia świadomości religijnej. Według specjalnego Brewe papieża Piusa VI odpust zupełny otrzyma każdy wstępujący do Bractwa o ile się wyspowiada i przyjmie komunię św. również odpust zupełny uzyskają ci wszyscy, którzy po przystąpieniu do tych sakramentów świętych głównie w święto Bractwa, a wyznaczono je w czternasta niedzielę po Zielonych Świątkach, nawiedzą kościół w Bartągu i pomodlą się o zgodę pomiędzy panującymi o wykorzenienie herezji oraz o wywyższenie Kościoła świętego. Natomiast odpust cząstkowy na 7 lat i 280 dni uzyskają ci wszyscy członkowie Bractwa, którzy pomodlą się w tym kościele w czasie Mszy św. lub poza nią. Ponadto 60 dni odpustu dostąpią ci członkowie Bractwa, którzy przyjmą w domu i ugoszczą ubogich albo pogodzą zwaśnionych albo będą uczestnikami pogrzebu bądź procesji organizowanej przez Bractwa wreszcie ci, którzy będą towarzyszyć księdzu, niosącemu Najświętszy Sakrament do chorych. A jeśli jakieś przeszkody uniemożliwią im wypełnienie tych warunków, to powinni na głos dzwonu odmówić 5 razy Ojcze nasz i Zdrowaś Mario za zmarłych członków Bractwa lub sprowadzić grzesznika na drogę zbawienia lub pouczać o prawdach wiary ludzi ich nie znających. Ksiądz Grem zwrócił się też w 1787 roku do znanego malarza i rytownika Daniela Chodowieckiego w Gdańsku o wykonanie miedziorytów i odbitek symbolizujących Opatrzność Bożą wraz z odpowiednimi tekstami w języku polskim i niemieckim: Bóg patrzy i opatruje oraz Bóg patrzy i opatrzy. W latach 1781-1797 do Bractwa wstąpiło 4758 osób. W 1917 roku wznowił Bractwo ks. Otto Langkau i do 1923 roku wstąpiło ponad 2 tysiące wiernych.

Z kultem Opatrzności Bożej związane też były (i dalej są, bo wznowił je niedawno ks. kanonik dr Eugeniusz Bartusik) pielgrzymki do Bartąga. W sposób literacki tę pielgrzymką, nazywana w gwarze warmińskiej łosierą, przedstawił ks. Walenty Barczewski w Kiermasach na Warmii. Następnie pielgrzymowano do Łąk Bratiańskich, Gietrzwałdu i Świętej Lipki. Z parafii bartąskiej łosiery przeważnie prowadzili: Jakub Dąbrowski i Jan Mueller z Tomaszkowa, Ignacy Maluga i Józef Schnipper z Dorotowa, Franciszek Hanowski z Bartąga, Jagalski i Regeler z Rusi, Nikiel i i Grzesiek z Jarot.

Niezależnie od Bractwa Opatrzności Bożej w Bartągu istniało też Bractwo Kurkowe oraz od polowy XX wieku rozwinął się ruch antyalkoholowy. Członkowie Towarzystwa Wstrzemięźliwości od Palonych Napojów składali przyrzeczenia o rocznej bądź nawet dłuższej abstynencji. Działo się to w czasie kiedy duszpasterzowali w Bartagu księża Franciszek Kwasniewski (1801-1883), także inicjator wydania Pieśni pokutnej, u Artura Haricha po odbytych w 1857 roku misjach, dalej Sylwester Staliński (1840-1917), ks. Jan Jabłoński podczas kulturkampfu wielokrotnie potajemnie odprawiający nabożeństwa w Klewkach i Sząbruka, gdzie nie było księży i ks. Józef Kiszporski (1846-1914), zajmujący się też etnografią polskiej Warmii i współzałożyciel pisma Warmiak.

X

Wieś została wiele razy zniszczona podczas wojen. Wielkie żniwo zbierały też raz po raz wybuchające epidemie. Z tego powodu Bartąg i okoliczne wsie trzeba było na nowo zasiedlać. Sam Mikołaj Kopernika jako administrator komornictwa olsztyńskiego przebywał dwukrotnie w Bartagu 26 lutego 1517 roku i 14 marca 2518 roku, ale też w Tomaszkowie (4 maja 1518) i Jarotach (31 maja 1521). Nadawał ziemie przybyłym i wyznaczał powinności jakie z tego tytułu zobowiązani byli spełnić.

Od XVI wieku w tej części południowej Warmii zaczęli osiedlać się chłopi przybyli z Mazowsza i Ziemi Chełmińskiej. Im należało teraz głosić kazania i nauczać w szkole w zrozumiałym języku. W 1827 roku w parafii głoszono wyłącznie kazania po polsku, a od 1839 roku raz w roku po niemiecku. Bartag zawsze słynął z chwalebnego i budującego śpiewu, jak napisano w protokółach wizytacyjnych, a śpiewano tylko po polsku także podczas ulubionych na Warmii nieszporach. Kiedy biskup Józef von Hohenzollern chciał wydać śpiewnik kościelny, to organista Joachim Terletzki przedstawił 14 pieśni śpiewanych w kościele w Bartągu. Znane tu też były pieśni świeckie. Jeszcze w 1951 roku ekipie olsztyńskiej Delegatury Państwowego Instytutu Sztuki Maciej Duliszewski (urodzony w 1905 roku) odśpiewał trzy pieśni zalotne. Pierwsza rozpoczynała się od słów:

Gdzie butryńskie pole z chabrowskiem się schodzi

Powiydz mi ma najmilejsza

Kto do ciebie chodzi.

druga zaś

A w tym ogródeczku dżwiyrki malowane

A któż je malował, Jasiek mój kochany.

trzecia:

Mnie nie było, kiedy rozdawali

Wszystkim panny, a mnie wdowę dali...

Józef Kowalewski, urodzony w 1910 roku, odśpiewał dwie pieśni żartobliwe. Pierwsza rozpoczynająca się od słów:

Miała jedna babusia z rodu wysokiego

Jednego koziołeczka bardzo roztropnego.

A druga:

Poszła Welczka krowy dojić, traszuła na byka,

uch laboga, co za krowa, nie dała mi mlyka.

Poza nimi dawne pieśni ludowe odtwarzali jeszcze Anna Duliszewska i nauczyciel Wiktor Hans, pochodzący z pobliskich Naterek.

Od 1858 roku w ciągu roku wygłaszano cztery kazania w języku niemieckim. Jak zanotował Mateusz Grunenberg w 1861 roku w Bartagu na 447 mieszkańców było 385 Polaków i zaledwie 19 ewangelików, a w Bartążku na 166 mieszkańców 90 Polaków.

Zimą 1864 roku w Bartągu znaleźli tu schronienie uczestnicy Powstania Styczniowego. Ich kontakty z miejscową ludnością z pewnością wpłynęły na pogłębienie świadomości narodowej Warmiaków.

W 1880 roku parafii bartąskiej na 2260 wiernych przystępujących do spowiedzi wielkanocnej tylko 105 posługiwało się językiem niemieckim, 170 dwoma językami i aż 1985 osób wyłącznie językiem polskim. Mimo tego w 1886 roku z polecenia biskupa wprowadzono w co trzecią niedzielę Mszę św. z kazaniem i śpiewem niemieckim. Upomnieli się o to miejscowi Niemcy. Zachowywali się ono dość agresywnie. W 1888 roku zniszczyli nawet polskie napisy powitalne biskupa warmińskiego Andrzeja Thiela, którzy przybył z wizytacją duszpasterską. W tym czasie jednak działaniom społeczno-kulturalnym we wsi przewodzili Polacy. Od 1878 roku istniała tu już skromna biblioteczka Wydawnictwa Dobrych i Tanich Książek ks. Franciszka Bażyńskiego. (drugą założono w Unieszewie). Cztery lata później w 1882 utworzono na miejscu bibliotekę Towarzystwa Czytelni Ludowych. Prowadził ją do 1897 roku Józef Kupczyk. W wyborach do Reichstagu w 1890 roku tu w Bartągu kandydat Polaków, skupionych wokół Gazety Olsztyńskiej, Franciszek Szczepański z Lamkowa uzyskał 52 głosy, a reprezentant niemieckiej partii Centrum Justyn Rarkowski 21 głosów. W 1892 roku urządzono w Bartągu wiec w sprawie przywrócenia języka polskiego do szkół. Przybyli reprezentanci aż 12 okolicznych wsi. Przemawiał na nim redaktor Gazety Olsztyńskiej Seweryn Pieniężny,

Wiarygodne świadectwo o obecności Polaków w Bartagu pozostawił nam Józef Kupczyk. W 1883 roku w bartąskim kościele włożył do kuli żyrandola nad oświetleniem kartkę z napisem: Te kule na żelazo, i pałąk robył i wieszał Józef Kupczyk, stolarz i rzeźbiarz z Bartąga roku Pańskiego 1883 w miesiącu Styczniu z polecenia Szanownego Księdza Kapelana [wikarego] Jana Jabłońskiego, tego czasu ksiądz pleban [proboszcz] Fr.[anciszek] Kwaśniewski nogę złamał i leży chory iuż dłużey iak puł roku. Was, którzy czytać to będziecie, proszę o westchnienie. Bartąg dnia 17-go Stycznia 1883 roku Józef Kupczyk. Na odwrocie kartki napisał: mowa przeważnie polska, lecz teraz chcą nas gwałtem zniemczyć, czytamy gazety polskie, Pielgrzyma, Przyjaciela [Ludu], Niemców mamy czystych sześciu.

Korzystnie dla Polaków wypadło tu głosowanie w 1912 roku kiedy Polaków miał reprezentować w parlamencie niemieckim ks. Walenty Barczewski. Uzyskał on w okręgu Olsztyn – Reszel aż 7500 głosów, ale posłem nie został. W Bartągu zawsze byli czytelnicy Gazety Olsztyńskiej. Brali oni udział w organizowanych przez kierownictwo ruchu polskiego akcjach narodowych, w tym także zbiorkach pieniężnych na cele narodowe, społeczne i religijne, które dotyczyły tez innych ziem polskich jak: pomoc dzieciom wrzesińskim, głodującym w Królestwie, pielgrzymce Seweryna Pieniężnego-seniora do Rzymu bądź pokrycie kosztów sądowych w przegranych przez Gazetę procesach.

Im bliżej naszym czasom kurczył się tu coraz bardziej żywioł polski. W plebiscycie 1920 roku oddano tu zaledwie 30 głosów za polską i aż 351 głosów za Prusami Wschodnimi. Przypomnę, że głosowało się nie za Niemcami i Polską tylko za Prusami Wschodnimi i polską, co miało także wpływ na wynik głosowania. W Bartążku na 118 uprawnionych do glosowaniu, za Polską padły tylko trzy głosy za Polską, ponoć dzierżawca majątku Max Fischer upomniał swoich pracowników aby nie głosowali za Polską, w Gryżlinach 247 za Prusami Wschodnimi i 176 za Polską, w Rusi ten stosunek wynosił 387 do 37, w Purdzie 389 do 192, w Tomaszkowie 276 do 72.

Polacy przegrali tamto głosowanie w 1920 roku, ale w większości pozostali w swoich zagrodach. W Bartagu założono koło Związku Polaków w Niemczech. W 1930 roku składało się z dziesięciu członków: Bernarda i Augusta Jackowskich, Barbary, Marty, Elżbiety i Józefa Kowalewskich, Marii Kwas, Edwarda Preussa i mieszkających w Bartążku Marty i Jana Wagnerów. Młodzież brała udział w zebraniach olsztyńskiego koła.

X

Jeśli by wskazać na wyróżniających się ludzi z parafii bartąskiej to należałoby wymienić: z Rusi: Augustynę Wiewiórra, z Linowa: ks. Walentego Tolsdofa, z Tomaszkowa: Jakuba Mayskę, Pawła i Edwarda Turowskich, Franciszka i Jana Boenigka, z Jarot: ks. Walentego Barczewskiego, kardynała Georga Sterzinskyego i ks. kanonika Johannesa Gehrmanna, z Bartąga: Józefa Kupczyka, Wiktora Hansa i Augustyna Wagnera. Są wśród nich Polacy i Niemcy, tak jak w przeszłości zamieszkała była parafia bartąska. Brak miejsca i czasu pozwala przedstawić krótkie biografie zaledwie trzynastu osób, chociaż faktycznie zasługiwaliby na to też inni.

Urodzona w Bredynkach pod Biskupcem Augustyna Wiewióra (1900-1984) rozpoczęła nauczanie w Rusi od 1 wrzęśnia 1946 roku. Przybyła tu z Szynych spod Chełmna. Miała za sobą lata pracy na Pomorzu: w Silnie, Klamrach, majątku Szczupliny, Gzinie, prześladowania Niemców w latach wojny. W Rusi zaczęła się troszczyć o dzieci i ubogich. Z pomocą rodziców uprzątnęła budynek szkolny. Przez jakiś czas z dworca w Bartągu dźwigała przywiezione z Olsztyna paczki żywnościowe UNRRy, które potem rozdawała najbardziej potrzebującym. Nazywana tu była Warmińską siłaczką. Po dziewięciu latach w 1955 roku przeniesiono ją do Wipsowa, bo nie wszyscy patrzyli przychylnym okiem na jej opiekę nad rodzimą ludnością.

Ksiądz Walenty Tolsdorf (1816-1905) wywodzący się z Linowa, do 1934 roku wieś ta wchodziła w skład parafii, był nazywany Patriarchą Mazur, bo zasłużył się jako budowniczy kościołów katolickich na Mazurach. Utworzył też szkoły katolickie w Klonie, Opaleńcu, Wielbarku, Szczytnie i Lipowcu. Był założycielem Towarzystwa Wstrzemięźliwości od Palonych Napojów w diecezji warmińskiej, które zostało zatwierdzone dekretem Stolicy Apostolskiej 12 marca 1852 roku. W ciągu sześciu lata towarzystwo zrzeszało blisko 100 tysięcy mieszkańców południowej Warmii. Wielu z nich ślubowało całkowitą wstrzemięźliwość. Ks. Tolsdorf wydał też drukiem dwie pieśni po polsku dla członków. Obie na melodię Mazurka Dąbrowskiego.

Jakub Mayska (1844-1900) był poetą i prowadził czytelnię w swoim domu na wybudowaniu Tomaszkowa. Wydrukował kilka wiersz w Gazecie Olsztyńskiej. W 1892 roku przewodniczył wiecowi w Bartagu w sprawie przywrócenia języka polskiego w szkołach wiejskich. Rok później urządził też uroczystą wieczornicę z okazji 50-lecia przyjęcia sakry biskupiej papieża Leona XIII, na której wraz z Andrzejem Samulowskim recytował swoje wiersze, potem związał się z niemiecką partią Centrum. Stało się to zapewne pod wpływem syna wtedy jeszcze alumna seminarium duchownego w Braniewie.

Nadto z Tomaszkowa wywodzili się Paweł (1892-1978) i Edward (1904-1972) Turowscy. Obaj byli polskimi nauczycielami. Edward jeszcze w 1929 roku w Nowej Kaletce, potem w Giławach, aż do wysiedlenia przez władze niemieckie z Prus Wschodnich. W 1939 roku przez jakiś czas przebywał w obozie koncentracyjnych Sachsenhausen, po 1946 roku prowadził szkołę w rodzinnym Tomaszkowie, w latach 1952-1956 był działaczem ruchu ludowego i posłem na Sejm PRL i przewodniczącym Wojewódzkiego Komitetu Frontu Narodowego w Olsztynie. Z kolei Paweł Turowski stał się autentycznym kronikarzem parafii bartąskiej. Przez pół wieku był członkiem rady parafialnej, co umożliwiło mu na wgląd do dokumentów parafii. Jako świadomy Polak należał do Związku Polaków w Niemczech, brał też udział w pamiętnym Kongresie 6 marca 1938 roku w Berlinie. W 1945 roku utworzył polska szkołę w Tomaszkowie i w niej nauczał. W 2003 roku ukazały się nakładem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w opracowaniu Danuty i Norberta Kasparków jego wspomnienia Sto siedemdziesiąt trzy lata walki o mowę ojczysta jednej wsi warmińskiej. W Tomaszkowie urodzili się też Franciszek (1888-1925) i Jan (1903-1982) Boenigkowie. Franciszek był propagatorem czytelnictwa i działaczem plebiscytowym, w 1920 roku opiekował się Polakami w rejonie Dąbrówna na Mazurach. Jan zaś z wykształcenia nauczyciel organizował polskie szkolnictwo na Powiślu i Mazurach. Od 1935 roku redagował Małego Polaka w Niemczech, W 1939 roku przebywał w obozie Sachsenhausen. Po 1945 roku utworzył i prowadził uniwersytety ludowe w Jurkowym Młynie pod Morągiem i w Mikołajkach, w latach 1957-1965 był wiceprzewodniczącym Prezydium WRN w Olsztynie. Wydał m. in. wspomnienia Wieki minęły, a myśmy ostali (1957).

Z Jarotami trzeba łączyć trzy postacie, a więc ks. Walentego Barczewskiego (1856-1928), który uchodził za jednego z najbardziej wykształconych Warmiaków. Zanim w 1894 roku osiadł w Brąswałdzie duszpasterzował m. in. w Postolinie, Butrynach, Biskupcu, Świetej Lipce i Wielbarku, gdzie prowadził już szkołę dla chłopców. W Brąswałdzie wybudował kościół, a jego wnętrze ozdobił freskami o treściach polskich. Należał do najbardziej sumiennych współpracowników Nowin Warmińskich i Warmiaka. Od 1911 roku wielokrotnie był kandydatem Polaków w wyborach do parlamentu niemieckiego.

Część swego życia z Jarotami związany był też obecny biskup Berlina ks. kardynał Georg Sterzinsky. Urodził się 9 lutego 1936 roku we wsi Worławki w powiecie lidzbarskim. Sześć tygodni po urodzeniu się przyszłego duchownego rodzice przenieśli się do Jarot, gdzie ojciec stał się dzierżawcą cegielni, a potem był jej właścicielem. Kardynał Sterzinsky spędził tu dziesięć lat. W 1946 roku został wraz z rodzicami wysiedlony do Niemiec. Studiował teologię i filozofię w Erfurcie i Neuzelle. Po przyjęciu święceń kapłańskich był wikarym w Eisenach, Heligenstadt. W 1989 roku Jan Paweł II mianował go biskupem Berlina, dwa lata później otrzymał kapelusz kardynalski.

Trzy lata spędził w Jarotach i Bartągu ks. kanonik Johannes Gehrmann (1933-2004). Był ministrantem w miejscowym kościele nim w 1948 roku z matką wyjechał do zachodnich Niemiec. Przysposabiał się do zawodu stolarza, potem ukończył seminarium duchowne w Osnabrück, był duszpasterzem w Osnabrück, Lübeck, Burg na wyspie Fehmarn, w Hamburgu i Hilter. Wspomagał materialnie bartąski kościół i Warmię. W 1976 roku własnym sumptem odnowił zabytkowe organy. Brał też udział w akcji pomocy Polakom w 1980 roku wspólnie z Helgą i Herbertem Monkowskimi. Dążył do symbolicznego pojednania Niemców i Polaków, walczących ze sobą we wrześniu 1939 roku na Westerplatte. 20 czerwca 2008 roku odsłonięta została w bartąskim kościele tablica pamiątkowa jemu poświęcona.

Wśród samych mieszkańców Bartąg na naszą pamięć zasługuje Józef Kupczyk (1849-1911) stolarz i bibliofil, od 1882 roku prowadził bibliotekę Towarzystwa Czytelni Ludowej w Bartągu, w której znajdowało się 260 woluminów. Dzięki samokształceniu posiadł znajomość dziejów i kultury polskiej. Nadsyłał korespondencje do Gazety Olsztyńskiej. Wykonał ołtarze w kościołach w samym Bartagu i Klebarku Wielkim, poszerzył też chór w miejscowym kościele, przez wiele lat wykonywał szopkę betlejemską i grób Zbawiciela w miejscowym kościele.

W Bartągu urodził się tez Augustyn Wagner (1904-ok. 1975) nauczyciel, działacz oświatowy. Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego w Lubawie, od 1929 roku nauczał w polskiej szkole w Wielkiej Dąbrówce w powiecie międzyrzeckim, potem pracował na Śląsku. W czasie wojny był więziony w obozie Buchenwaldzie. Po 1945 roku pozostał w zachodnich Niemczech. Był prezesem Polskiego Związku byłych Więźniów Politycznych na Zachodnie Niemcy. Redagował też tygodnik dla Polaków Głos Polski.

Przez dwadzieścia trzy lata kierownikiem bartąskiej szkoły był Wiktor Hans (1901-1975) wywodzący się z Naterek. Po plebiscycie wyjechał do Polski i został nauczycielem w Włościborzu w powiecie sępolewskim, potem pracował w Starostwie Pruszcz Gdański. Po 1945 roku powrócił na Warmię i organizował szkołę w Bartagu. Zabiegał o pomoc dla miejscowej ludności.

X

W latach międzywojennych podolsztyński Bartąg stał się niemiecki. Poza kościołem, w którym od 1937 roku odprawiano jedno nabożeństwo polskie w miesiącu, wcześniej odbywały się na przemian; raz polskie raz niemieckie. Szkoła i powstałe organizacje takie jak Kriegsvereiny, towarzystwa kobiet, a po 1933 roku hitlerowskie organizacje młodzieżowe starały się wymazywać resztki polskości. W trzyklasowej szkole w Bartągu nauczali Alojzy Zimmermann i Walter Maeder, a w Bartążku była jednoklasowa szkoła z nauczycielami Paulem i Waltraud Horwardtami. Tylko starzy ludzie przechowywali warmińskie obyczaje. One odżyły po 1945 roku kiedy przybyli tu osadnicy z innych ziem polskich. W wigilię Bożego Narodzenia zaczęli znów chodzić słudzy z szemlem, a w poniedziałek Wielkanocny dzieci po smaganiu odwiedzały krewnych i znajomych. Po dramatycznych przeżyciach, wywołanych wkroczeniem w styczniu 1945 roku Rosjan i odwetem na kobietach, starcach i dzieciach za zbrodnie Wehrmachtu na wschodzie, powoli następowała stabilizacja. Odbywała się ona nie bez zakłóceń. Także z tego rejonu Warmii NKWD dokonywało deportacji kobiet i starców na pracy w głąb Rosji, niewielu stamtąd powróciło. Warmiacy narażeni byli na grabież mienia i zwyczajny szaber. Szczególną rolę w normalizacji życia odgrywali miejscowi duszpasterze i nauczyciele. Jeszcze w 1945 roku miejsce rozstrzelanego przez Rosjan księdza Otto Langkaua, tu duszpasterzującego aż 32 lata zajął ks. Edward Barkowski, potem Jan Jestadt, wreszcie Edward Pietkiewicz, żeby wspomnieć tych pierwszych. A z nauczycieli: Augustyna Wiewiórra w Rusi, Wiktor Hans w Bartągu, Paweł Turowski w Tomaszkowie. Oni nieśli pomoc najbardziej pokrzywdzonym. Potem w poszukiwaniu łatwiejszego chleba na zachodzie Niemiec, Warmiacy nie bez żalu opuszczali rodzinną ziemię.

Cieniem na sytuację ludności rodzimej, spoglądając na te kwestie z dzisiejszego punktu widzenia, kładzie się proces sądowy, związany ze staraniami o niemieckojęzyczne nabożeństwa w latach 1950-1952 w bartąskim kościele. Najpierw parafianie wystosowali petycję do Kurii Biskupiej w Olsztynie, a kiedy otrzymali odpowiedź odmowną i w dalszym ciągu odbywał się śpiew w języku niemieckim w kościele, w sprawy wmieszały się służby bezpieczeństwa. Nie bez prowokacji aresztowano dziewięć osób, w tym ks. wikarego Alfonsa Schulza. Podczas pokazowego procesu przed sądem wojskowym w Olsztynie w listopadzie 1952 roku wszyscy skazani zostali na kary pozbawienia wolności od 11 do 15 lat więzienia za współpracę z obcym wywiadem i opowiedzenie się za przyłączeniem Prus Wschodnich do Niemiec. Oczywiście nie było podstaw do wytoczenia takiego oskarżenia. W październiku 1956 roku skazani opuścili mury więzienia.

Z kolei majątek Bartążek po 1945 roku znajdował się w administracji Państwowych Nieruchomości Ziemskich. W 1951 roku gmina Klebark Wielki włączyła te ziemie do Państwowego Gospodarstwa Rolnego Klewki, którym zarządzał Jan Kiszczyński. Dwa lata później PGR Bartążek przejął z Państwowego Funduszu Ziemi areał uprzednio stanowiący majatek Kielary. W marcu 1957 roku dyrekcja Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roslin w porozumieniu z władzami administracyjnymi w Olsztynie, powołała w Bartążku Stację Hodowlano-Badawczą IHR. Powołanie stacji uzasadniono potrzeba dostosowania produkcji rolnej do warunków klimatycznych i glebowych, panujących na Warmii i Mazurach. Pierwszym dyrektorem został mgr inż. Zygmunt Góral. Kierował on stacją do końca 1958 roku, potem do 1963 roku – Bolesław Niklewski, do 1973 roku Józef Konieczny, do 1974 roku – Sławomir Prończuk, do 1977 roku Stanisław Gnat, do 1979 roku Jerzy Orłowski, do 1986 roku Edward Bauknecht, do 1998 roku Henryk Chmara, do 1999 Jan Kaszuba i od czerwca 1999 placówką kieruje Ryszard Witkowski. W latach 1983-1986 zastępcą dyrektora do spraw gospodarczych zakładu doświadczalnego był także obecny wójt gminy Stawiguda p. Teodozy Jerzy Marcinkiewicz.

Zakład Doświadczalny w Bartążku obejmował powierzchnię 520 hektarów, a w 2000 roku już 723 hektary. Zatrudniono tu na początku 88 osób, w 2000 roku tylko 22 osoby. Prowadzono tu hodowlę nowych bardziej wartościowych odmian roślin pastewnych m. in. lucerny, koniczyny czerwonej jednokośnej, wyki ozimej, łubinu, bobiku, przede wszystkim traw. Dokonania tej placówki dobrze przysłużyły się olsztyńskiemu rolnictwu.

X

Bartąg został ujęty w kilku tekstach literackich. Poza opisem odpustu Opatrzności Bożej, który posłużył ks. Walentemu Barczewskiemu do przypomnienia zwyczajów polskich w Kiermasach na Warmii, wzmianki o tej podolsztyńskiej wsi zawarli w swoich utworach Maria Zientara-Malewska i Wanda Pieńkowska w książce reportażowej Rośnie do słońca, Władysław Gębik i M. Zientara-Malewska zlokalizowali tutaj literacko opracowanych Baśni zamieszczonych w Kiermaszu bajek, wreszcie Władysław Ogrodziński w reportażach napisanych w latach 1950-1952, lecz wydanych w zbiorku Piękna nieznajoma pół wieku później.

Opublikowano: 2020-07-07 11:06:00

Powrót